„Przejdź przez to godnie, jak wojownik”, tak brzmiały ostatnie słowa, które usłyszałem od peruwiańskiego curandero. Miejscowi często nazywają ich uzdrowicielami, lekarzami dusz. Od miesiąca mieszkałem w dżungli, kilkadziesiąt kilometrów od cywilizacji. Kompletnie odcięty od jakiejkolwiek technologii, prądu, nie wspominając o internecie i tak, to możliwe, to były czasy kiedy Facebook nawet nie istniał. Będąc testowanym przez naturę i moich gospodarzy na każdym kroku, ja miejski człowiek, w środku Amazonii, otoczony przez dzikie zwierzęta i upały zmieszane z deszczami, będąc poddawanym intensywnym próbom moich curanderos (dodam na własne życzenie).

Szukałem więcej tego, co znalazłem już w tak wielu miejscach na świecie – siły, odwagi, wiary, pewności, ponieważ kiedy raz odkryjesz, jak wielki potencjał w tobie drzemie, stajesz się poszukiwaczem odpowiedzi na pytanie „Jakie naprawdę są nasze możliwości? Co jeszcze jest w nas ukryte?”

Istnieje stara legenda, mit. Kiedy Bogowie stworzyli ludzi przestraszyli się jak szybko uczą się i jak potężni się stają. Zwołali zebranie wszystkich Bogów, aby zdecydować, co zrobić z tą wielką mocą jaką obdarzyli ludzi. Mieli wiele pomysłów. Jedni chcieli ukryć moc na szczytach gór, inni w głębinach oceanów, ale zgodnie wszyscy orzekli, że człowiek i tak szybko ją tam znajdzie. Wtedy jeden z Bogów rzekł „ukryjmy tą moc w ich wnętrzu, głęboko w środku.”

„Przeżyj to godnie” Chciałem jeszcze o coś zapytać, mojego przewodnika, ale całym ciałem wstrząsnęły bardzo silne dreszcze, język kompletnie zdrętwiał, tak że zamiast słów, wydobyłem z siebie jedynie dziwny zwierzęcy dźwięk. Wtedy zaczął się ból. „Przeżyj to godnie, przeżyj to godnie” powtarzałem jak mantrę. Wszystkie słabości, których doświadczałem w życiu – widziałem je jak na dłoni, przejrzyście.

Wtedy zrozumiałem, że w naszych życiach mogą i będą pojawić się przeciwności, problemy, konflikty, choroby –takie jest życie. Najważniejsze jest to, kto wyjdzie im naprzeciw. Jakim człowiekiem jesteśmy dla przegranych, kiedy zwyciężamy? Jakim człowiekiem jesteśmy dla wygranych, kiedy przegrywamy?

Ból był rozdzierający, ciało zgięte w pół w pozycji siedzącej. Usłyszałem w środku mój własny głos „Podnieś się” i natychmiast drugi głos „Poddaj się, nie masz siły.” Odwieczne starcie, którego głosu posłuchamy, za jakim aspektem nas podążymy, jakiego wyboru dokonamy? Indianie powiadają, że istnieją w nas dwa wilki. Jeden zły, wściekły, zazdrosny, pełnie nienawiści. Drugi dobry,
szlachetny, cierpliwy, prawy. Kiedy wnuczek zapytał starego Indianina. „Dziadku, który z tych wilków jest silniejszy, który wygra?”, „Ten, którego będziemy karmić.” – odpowiedział.

„Przeżyj to godnie” powiedziałem do siebie w środku po raz ostatni i uniosłem się do góry. Usiadłem prosto z wyprostowanym kręgosłupem i odetchnąłem głęboko. Pomyślałem wtedy, że czasami zbyt łatwo dajemy się jako ludzie zachwiać poprzez warunki zewnętrzne, które czasami jak sztorm przechodzą przez nasze życie. Przypomniałem sobie sztormową pogodę na morzu i kapitana statku, jachtu, na którym płynęliśmy. Stał wyprostowany, silny, pewnie trzymając ster, prawdziwy wojownik.

Amazonia była trudnym doświadczeniem, wielkim wyzwaniem, ale to właśnie wielkie wyzwania i poradzenie sobie z nimi dają nam wielką siłę. Nawet jeśli odnieśliśmy porażkę, tym bardziej musimy tam wrócić i spróbować jeszcze raz. Nie, nie spróbować. Zrobić to.